SPOTKANIE 14, NIEDZIELA ZWYKŁA

Jakby to powiedział ksiądz: „Dziś niedziela zwykła”. Choć czy u nas jest zwyczajnie? Na pewno, gdy kanonem jest zabawa, przyjacielska atmosfera, ruch i uśmiech na twarzy.

Dziś spotkanie nr 14, nadal zima ostro trzyma. Ślizgawica jest straszna, więc łapanie zająca i badanie pośladkami czy ziemia zimna w wykonaniu paru osób się odbyło, na szczęście bez kontuzji.

Jeśli do siebie można wpaść w odwiedziny to tak zrobił Marek, lód który był powodem wypadku – tu sprawił mu radość. I zrozum tu człowieku morsa…

Stół dziś znów pełny smakołyków, termosy pełne gorącej herbaty ognisko płonie, więc na co czekać? Rozbierać się przyszło i rozgrzewać. Grupa techniczna usunęła lód o grubości ok. 15 cm. Robert był pewnie po obfitym śniadaniu, bo lód pękł i z piłą wylądował w wodzie na szczęście bezpiecznie.

Woda była w okolicach 1 stopnia, a w niej tłum 111 morsów! Szereg nowych twarzy – mam nadzieję, że na dłużej z nami pobędą. Wystarczy pogoda ducha, chęć do morsowania, składka, ugotowanie jakiejś zupy czy herbaty dla wszystkich (o placku nie wspomnę), a w zamian dajemy POWER na cały tydzień.

Dziś królowała zupa porowa od solenizantek (2 x Agnieszka). Hmmm… w zeszłym roku myślałem: „Super zupa”! Co mam powiedzieć w tym roku skoro zjadłem dwie porcje (tak wiem macie to na zdjęciach)? Magdo Gessler – weź no kobieto Se przepis i ucz się od naszych foczek.

Były jakieś komunikaty Marka, ale on dziś był taki nieśmiały, że go nie słyszałem.

Sto lat dla solenizantek i jubilata Jarka, który szczęśliwie odzyskał dziś torbę omyłkowo zabraną tydzień temu przez nowych morsów.

Kończy się moja seria „Ludzie Alaski”. Dziś Beata i Beniu, myślę, że się nie obrażą gdy powiem – „kamienie węgielne” naszego klubu Wielkopolskich Morsów.

Pamiętam nasze pierwsze morsowanie z Beniem w Zaniemyślu – woda miała z 10 stopni, a my dumni z naszych 2 minut w wodzie po pas.

To w głowach Beaty i Benia, a i często przy kawie w ich domu powstawał nasz klub, pomysły, ramy działalności, to oni namówili  do morsowania wiele osób, którzy teraz są aktywnymi Alaskowiczami. Nie raz studzili nasze szalone pomysły, ale częściej je wysuwali powiem więcej nie czekając, wiele sami zrealizowali. Beniu od lat zajmuje się zaopatrzeniem klubowiczów w odzież zmagając się z rozmiarami, asortymentem i wymaganiami mody. Nie kupuje byle czego, bo kurtki i polary służą nam od lat, a ceny nie rosną – ewenement na rynku na prawdę. Beata pomagając Beniowi zapewnia morsom certyfikaty – każdy kto zgłosi trzykrotną kąpiel i ma opłaconą składkę, staje się morsem z certyfikatem.

To tyle na dziś, nie napisałem o… (tu każdy sobie wstawi swoje słowa), a my spotykamy się za tydzień bez względu na aurę.

{gallery}galerie/SPOTKANIE-14-NIEDZIELA-ZWYKLA-2017-01-22{/gallery}

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *