XIV ZLOT MORSÓW MIELNO

Kolejny zlot morsów w Mielnie przeszedł do historii! Wielkopolskie Morsy od samego początku istnienia klubu bywają tam mniejszą lub większą reprezentacją. W tym roku zarejestrowano 76 Alaskowych morsów i sympatyków.

Naszą bazą był w tym roku hotel Marina Mielno, można powiedzieć „Luksus i gościnność z pięknymi widokami, dyskretna obsługa będąca zawsze do dyspozycji gości”. I… jak tam nie wrócić? Pewnie tam jeszcze wiele razy zagościmy.

Droga przebiegła szybko, więc aklimatyzacja spacerowo-kawowa na początek, pierwsza kąpiel w morzu i łykanie jodu. Integracja korytarzowo/pokojowa i przygotowania do zabawy klubowej. Ta w gościnnej restauracji hotelu przy muzyce DJ MARKUSA i gościnnie DJ SŁAVOJ. Obchodziliśmy liderowe urodziny, koszulkowe szaleństwo Lusi i dla Lusi. No i wspaniała zabawa z gadaniem, które z tymi ludźmi nigdy nie jest nudne.

Uf, poranek nie był taki lekki, ale morsy zaprawione w bojach już od rana spacerowały po plaży i po tafli jeziora.

Traktowaliśmy ten wyjazd, jako w pierwszej mierze wypoczynek, więc wylegiwanie się lub spacer traktowaliśmy na równi. Jak tu spać za dnia, gdy co chwila ktoś pukał i pytał: „Co robicie? Chodźcie do nas pogadamy, lub idziemy gdzieś”. Była też kąpiel na plaży głównej z bajecznym słońcem i czapami lodu na falochronach. Fakt główny z sobotniej kąpieli to pierwsze morsowanie naszego kierowcy Andrzeja. Wielokrotne przymiarki i namawianie odniosło skutek – wszedł przy aplauzie alaskowiczów, a jego okrzyki zachwytu słyszeli ponoć na Bornholmie. Wieczorem odbył się Bal Morsów. Na hali sportowej wśród przebierańców integracja pełna – tam wszyscy byliśmy jakby jednym klubem, może ławki nie były szczytem luksusu, a akustyka niskich lotów, ale parkiet nie pustoszał do ostatniego granego utworu.

Niedziela rozpoczęta szybkim śniadaniem i wymarszem na paradę morsową, którą zdominowały w tym roku wrocławskie morsy promocją linii lotniczych i wakacji na San Escobar.

Kąpiel główną zaliczyło wg komunikatu organizatorów 2300 osób. Choć chyba ten wynik ciut zawyżyli, ale atmosfera w wodzie była taka jakby nas było dwa razy więcej. Słońce, niskie fale, Bałtyk o płaskim i równym dnie – ale była radość w pływaniu strzelaniu fotek i cieszeniu się nawet faktem, że fala zabrała komuś czapkę. Kto nie pojechał już pewnie żałuje. Moja osobista uwaga do organizatorów – wyjście takiej grupy z plaży zorganizowane było fatalnie: tłum i ścisk w wąskim przejściu zagrażał zdrowiu i życiu, mam nadzieję, że wyciągną z tego wnioski na przyszłość.

No i co czas był się pakować i wracać. Będziemy tam za rok jak dożyjemy – na pewno!

Dziękuję wszystkim, za dyscyplinę i zrozumienie, że wszyscy razem jak i każdy z klubowiczów jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo i dobry wizerunek klubu. Zaczyna się to od organizacji wyjazdu, przez pomoc na śliskiej plaży, noszenie walizek, proszę, dziękuję… Sami wiecie i tak też było i niech będzie na kolejnych wyjazdach.

Spięli ten wyjazd w całość Agnieszka i Marek – staraliśmy się im na tyle, na ile mogliśmy pomagać i obiecujemy, że przy kolejnych wyjazdach będziemy jeszcze aktywniejsi. Pewnie wiele osób, faktów czy zdjęć nie znalazło w tej relacji, ale taki wyjazd jest jak koncert rockowy – tylko na żywo daje efekt, więc na kolejnym wyjeździe nie powinno CIĘ zabraknąć.

A w Jankowie, też nie wiało nudą! Ok. 50 osób i lód o takiej grubości, że piły ledwo poradziły go ciąć, słynne pieczone ziemniaki z boczkiem FIT, od Doroty i Tomka, hm no i nowa pani fotoreporter Ela, która opisała i obfotografowała alaskowe spotkanie na Facebooku. Dzięki Elu!

W kolejną niedzielę już w całości klub w Jankowie. 11.00. Do zobaczyska!

{gallery}galerie/XIV-ZLOT-MORSOW-MIELNO-2017-02-12{/gallery}

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *